wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział I

Stało się. Zamieszkałam w Ciechocinku. Matka po tym, jak sprała mnie baseballem, wysłała mnie do senatorium. Chyba nie jestem tu mile widziana. Wszyscy krzywo na mnie patrzą, ale może to dlatego, że od tygodnia nie zmieniłam bielizny. Sama już nie jestem pewna, czy zieleń moich skarpetek to barwnik, czy nowy rodzaj grzyba.
Mój ojciec, Charlie, chyba też coś poczuł. A przynajmniej jego partner, wujek Władek. Gdy stałam dziś przed lustrem, podszedł do mnie i patrzył na moje odbicie.
- Mogłabyś kiedyś umyć włosy, Bella. - powiedział po chwili.
Spojrzałam na siebie. Czarna, krzaczasta monobrew dominowała nad całą twarzą. Całe moje czoło było jednym wielkim pryszczem, który aż prosił się, żeby go wycisnąć. Ale włosy... Zaczęłam się zastanawiać, kiedy ostatni raz je myłam. Nie mogłam sobie przypomnieć konkretnej daty.
- Nie zabrałam z domu szamponu. - powiedziałam na głos.
- No to pięknie. Dziewczyno, psujesz mi reputacje! Ty wiesz kim ja jestem? WW - Wielki Władek. Mówi ci to coś? Hę?
- Nie...
- Jak to nie?! Jestem najsłynniejszym tancerzem go-go w całym stanie! Ja muszę dbać o imidż. A z tobą, to nawet wstyd iść na szoping. Moim zdaniem, to powinnaś pracować w rzeźni.
- Niby czemu? - spytałam zaskoczona.
- Bo z takim wyglądem, to wystarczyłoby, że weszłabyś do hali, a całe bydło by zdechło. No i ten zapach. Ahh. Prawie jak afrodyzjak...
- To mój nowy perfum, kupiłam go na wyprzedarzy w biedronce. Jest bardzo wydajny.
- W końcu jego głownym składnikiem jest gówno. - wzniósł oczy ku niebu - Charlie, skarbie! Słyszysz to? Tu trzeba podjąć jakieś drastyczne kroki.
 Tata podniósł wzrok znad gazety.
- Co masz na myśli? - zapytał od niechcenia Charlie.
- Jakaś liposukcja czy coś. Cokowlek! No kociaku, myśl.
- Hm. Moim zdaniem... - zaczął Charlie - to chyba nic tu nie pomoże. Po prostu ubierzmy jej worek na głowę.
- Tak! Skarbie, zawsze wiedziałem, że jesteś genialny! - krzyknął wujek Władek i klasnął w ręce z zachwytu.
- Nie! Ja się nie zgadzam! Jestem piękna i nie mogę tego ukrywać. Ostatnio, to nawet taka sławna aktorka, Beatka, która grała w moim ulubionym serialu - Pamiętnikach z Wakacji, powiedziała, że jestem piękna! A wy, to jesteście zazdrośni! - krzyknęłam i pobiegłam do pokoju.
Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy dzień u taty. Ale myślę, że nie będzie tak źle. Może wujek Władek był taki, bo źle znosi zapach przepoconych ubrań. Wieczorem pożyczyłam od niego płyn do higieny intymnej, dobrze smakował. Ten, który miała mama był taki gorzki, a wujkowy jest słodki. Wujek Władek to ma gust!

3 komentarze:

  1. przeczyałam i prolog i I roz i są świetne! ciekawie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuuuuper ^^ Pisaj dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem szczerze zauroczona. Czekałam, aż ktoś napisze coś otwarcie kpiącego z rozkosznej sagi Meyer, coś jadowitego i przy okazji również sycącego. Gratuluję ostrego pióra i pomysłu, miast kopiowania zdanie po zdaniu frazesów z pierwowzoru. Czekam na więcej rozdziałów i mam nadzieję, że każdy będzie odznaczał się równie wysokim poziomem jak te, które do tej pory przeczytałam. Pisz, przywracasz wiarę w członków społeczności blogerów. Stosunkowo rzadko się uśmiecham, ale podczas lektury sarkastyczny uśmieszek praktycznie nie schodził z mojej twarzy. Pochwały, peany, pochwały!

    Pozdrofienia i f ogóle jak najlepsze życzenia
    Cyprian

    (Jeżeli najdzie Cię ochota na odwiedziny, rezyduję na www.dziennikzwariowanegomelomana.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń